W sobotni wieczór w Cafe.Calisia.pl odbył się wyjątkowy koncert Cris Millie – w rytmie latynoamerykańskiej bossa novy i brazylijskiego rocka. Pobyt artystki w Kaliszu oraz sam koncert nagrywany był przez telewizje Canal+ Discovery, ktora na potrzeby relizowanego filmu dokumentalnego śledzi droge artystyczna Cris Millie. Wczorajszy koncert to także świetna promocja Kalisza i osób związanych z naszym miastem.

Article zrzut ekranu 2018 03 25 o 12.09.05

Koncert w Cafe.Calisia.pl zgromadził – jak na możliwości Cafe – spore grono miłośników rytmów latynoamerykańskich. W ramach koncertu młodzież z Sieraszewski Dance Studio zaprezentowała tematyczne tańce: sambę, rumbę i cha cha.

Cris Millie to pseudonim artystyczny Aleksandry Rosińskiej, która na co dzień mieszka w Warszawie i tam tworzy. Z Kaliszem wiąże ją obecnie współpraca z Agencją Artystyczną Voice-Hunter, które podjęła się bycia jej menedżerem.

Dyrektor Artystyczna Voice Hunters – Iwona Mikusińska bardzo wierzy w talent Cris Millie i wróży jej międzynarodową karierę. Chociaż Ola wykonuje dość niszowy rodzaj muzyki, to Agencja ma pomysł na jej rozsławienie w świecie.

-Urzekło mnie w niej to, że uprawia zupełnie inny rodzaj muzyki. W momencie kiedy nasz rynek jest zalewany muzyką pop oraz disco polo, uważam że taki spokojny, brazylijski nurt bossa nova jest bardzo „charakterny”, a Cris bardzo dobrze odnajduje się w tym rodzaju muzyki – dodaje Mikusińska.

Ola jest artystką, która uwielbia być na scenie, jak sama mówi – nie czuje stresu, a jak już zaczyna się koncert – to jest szczęśliwa. Już w dzieciństwie występowała w serialach telewizyjnych m.in. w “Ekstradycji” u boku Marka Konrada.

Jestem z zamiłowania muzykiem, w przeszłości grałam w filmach jako dziecko, natomiast teraz chcę się skupić na muzyce brazylijskiej – powiedziała Ola.

Zafascynowana muzyką latynoską odwiedziła Brazylię, gdzie poznała kulturę i rytmy, które towarzyszą jej we wszystkich działaniach artystycznych. – Brazylia to wspaniała kultura, otwarci ludzie. Muzyka brazylijska wycisza, uspokaja, ale Brazylia to nie tylko bossa nova. Jest też rock i pop brazylijski – mówiła. Największym marzeniem artystki jest występ z legendą brazylijskiej sceny muzycznej – Seu Jorge.

Ola śpiewa, komponuje, pisze teksty piosenek i gra na flecie poprzecznym. Podczas bardzo energetycznego koncertu w Cafe.Calisia.pl towarzyszyli jej muzycy z Kalisza – na gitarze Bartłomiej Waszak, a na perkusji Artur Kowalski.

Obaj muzyce poznali się z artystką na dzień przed koncertem, wcześniej uzgodnili repertuar przez internet. -Bartek i Artur są świetni w tym co robią, nie spodziewałam się, że aż tak dobrze nam wszystko zagra – to prawdziwi profesjonaliści – powiedziała nam artystka po koncercie. Zresztą wszyscy są tu dla mnie bardzo mili, miasto również mi się podoba.

W najbliższym czasie Ola zabiera się za własną płytę i niewykluczone, że zagra w towarzystwie muzyków z Kalisza- mówi Iwona Mikusińska z Voice Hunters. Generalnie uważamy, że Kalisz ma fantastycznych artystów i muzyków, i chciałybyśmy pokazywać ich w Polsce, a do Kalisza sprowadzać artystów spoza naszego regionu; na tym polega nasza działalność – dodaje dyrektor Agencji Artystycznej.

A co artystka mówi o współpracy z kaliską Agencją Voice Hunters?_Współpracuję z Voice Hunters, ponieważ nie narzucają mi co mam grać. Opiekują się mną kompleksowo jeśli chodzi o stroje, makijaż i koncerty. Dzięki nim nie muszę się skupiać na stresujących rzeczach tylko mogę się skoncentrować na muzyce – przekonuje Cris. Warto dodać, że artystkę ubiera kaliska projektanta Elżbieta Dominiak – Dominiak Design.

Całe wydarzenie – jak i wszystkie kroki po Kaliszu Cris Millie zostały nagrane przez telewizję Canal+. Do Kalisza przyjechała 6-cio osobowa ekipa Canal+, która dla Dicovery robi kolejny odcinek z udziałem Cris Millie. Artystka wygrała konkurs, w ramach którego Canal Dicovery dokumentuje jej drogę artystyczną. Program nagrany w Kaliszu będzie emitowany na antenie Dicovery prawdopodobnie w czerwcu. O terminie emisji będziemy Państwa informować.

Poniżej prezentujemy Państwu krótki wywiad z artystką.

1. Jak zaczęła się Twoja dziecięca kariera. Kto Cię prowadził?

Moja dziecięca kariera rozpoczęła się dość wcześnie, już od 3 roku życia uczęszczałam na zajęcia do zespołu muzycznego Fasolinki, w którym mogłam rozwijać swoje wokalne umiejętności. Tam podczas wstępu, zwróciła na mnie uwagę Pani reżyser Krystyna Korupska – Wysocka i zaproponowała główną rolę dziecięcą w komedii obyczajowej „Skutki noszenia kapelusza w maju”. Było to ciekawe wyzwanie i moje pierwsze spotkanie z kamerą i światem kinematografii. Za występ w tym filmie otrzymałam nagrodę – Złote Poznańskie Koziołki.

Od tego czasu zaczęły pojawiać się kolejne aktorskie propozycje, które chętnie przyjmowałam.

Osobą, która mnie poprowadziła i zawsze przy mnie była i jest moja Mama. Dzięki niej mogłam się artystycznie rozwijać w pełnym poczuciu bezpieczeństwa.

2. Dlaczego akurat szkoła muzyczna?

Już od czasu Fasolinek przejawiałam zdolności muzyczne, a podczas grania w filmach stało się to jeszcze bardziej widoczne. Ktoś z produkcji rozmawiał o tym z moimi rodzicami i wskazał, że mam talent muzyczny. Te sugestie i moja chęć przełożyły się na decyzję o pójściu do Szkoły Muzycznej.

3. Wybór instrumentów. Dlaczego wybrałaś flet poprzeczny?

Wybór instrumentu nie należał do najłatwiejszych. Zawsze chciałam, aby było to coś wyjątkowego i lirycznego. Moja przyjaciółka zaczęła grać na flecie poprzecznym, pokazała mi go i opowiedziała historie, która mnie oczarowała, a sam flet bardzo mi się spodobał. Wtedy wiedziałam już na czym będę grać.

4. Po gimnazjum poszłaś do normalnego liceum. Jak udało Ci się pogodzić 2 szkoły?

Moi rodzice od zawsze zwracali ogromną uwagę na moją edukację. Bardzo zależało im na tym, żebym była wszechstronnie wykształcona. Pogodzenie tych dwóch placówek nie było najłatwiejsze, ale odpowiednia organizacja czasu i wszystko da się zrobić.  A więc, wyglądało to w ten sposób, że po lekcjach w liceum chodziłam do szkoły muzycznej, a następie w domu ćwiczyłam, odrabiałam lekcje, przygotowywałam się do sprawdzianów, testów. Niestety w tym wszystkim nie miałam czasu na życie towarzyskie, ale jak to się mówi – coś za coś.

5. Opowiedz coś o śpiewaniu w Teatrze Wielkim.

Teatr Wielki to moja ogromna przygoda i zapoznanie się z dużą sceną i występami na żywo. Moje początki to śpiewanie w chórze podczas spektakli. To pozwoliło mi bardzo rozwinąć się wokalnie i ogólnie artystycznie.

Dzięki tej przygodzie pokochałam teatr i dużą scenę. To moja wielka miłość, której jestem wierna.

6. Pojechałaś do Brazylii i wróciłaś żeby grać muzykę brazylijską. Dlaczego właśnie taki rodzaj muzyki?

Brazylia to niesamowity kraj, ich kultura, w tym muzyka, jest pełna barw, energii i euforii. Trudno przejść obok tego obojętnie. Kiedy pojechałam do Brazylii ich muzyka po prostu skradła moje serce. Urzekła mnie melodyjność, jednoczesna prostota i złożoność tamtejszych dźwięków, ale przede wszystkim przesycenie uczuciem, miłością do drugiego człowieka. W Brazylii grałam z przypadkowo spotkanymi muzykami, dźwięki sprawiały, że czuliśmy wzajemne połączenie i zrozumienie.

Ważnym punktem w mojej brazylijskiej przygodzie było szkolenie się u flecisty z Petropolis Breno Morais. To on pokazał mi techniki Bossa Nova, które chętnie wykorzystuję w moich występach.

7. Opowiedz jak wyglądała droga do sukcesu, którą zaczynałaś od zera, sama, nie mając żadnych kontaktów w branży?

Muszę przyznać, że nie było łatwo, a moją jedyną bronią była determinacja, nie poddawałam się i cały czas wierzyłam w powodzenie. Pierwszym krokiem było założenie zespołu, zebranie grupy osób o podobnych priorytetach i takim samym rytmie serca. Zaczynałam od grania w knajpach, klubach, pubach. Następnie pojawiły się w różne programy telewizyjne. To była idealna okazja, żeby wypromować zespół, zapoznać nas z szerszą publicznością, która mogłaby pojawić się na naszych koncertach. No i w końcu, po 2 latach mogę śmiało powiedzieć: UDAŁO SIĘ!

8. Czy ktoś Cię wspierał?

Oczywiście! Od zawsze byli ze mną rodzicie, to oni wspierali mnie na pierwszym planie filmowym, oni byli ze mną kiedy godziłam naukę w tradycyjnym liceum i szkole muzycznej, tęsknili za mną podczas mojego pobytu w Brazylii i są teraz.

Ponadto muszę tu również wspomnieć o moich przyjaciołach, którzy tworzą fantastyczną grupę ludzi. Zawsze mogę na nich liczyć, to moja druga rodzina.

9. Czyli możemy skwitować, że marzenia się spełniają?

Zdecydowanie tak! Niemniej, trzeba pamiętać, że nic samo się nie dzieje. W każde spełnione marzenie trzeba włożyć sporo determinacji, miłości, wiary i pracy. W moim przypadku -

do swoich planów trzeba przekonać innych, ale widzę, że to właśnie się dzieje. Miałam ogromne szczęście, że spotkałam na swojej drodze Agencje Artystyczna Voice Hunters z Kalisza. Nie byłam przekonana, ale uwierzyli we mnie i postanowili pomoc. Iwona oraz Natasza wspierają mnie w działaniach, pracują nad moim wizerunkiem oraz trasą koncertowa. Teraz naprawdę wierzę, iż marzenia się spełniają.